Klimatyczny ślub w Krakowie Magia przygotowań…

Przez cały rok spotykamy mnóstwo wyjątkowych par i choć chcielibyśmy opowiedzieć wam wszystkie fantastyczne historie, których staliśmy się częścią, niestety zawsze brakuje nam czasu. Teraz gdy dni są wyjątkowo krótkie, a za oknem od czasu do czasu nieśmiało wirują pojedyncze płatki śniegu, aż chce się powrócić wspomnieniami do ciepłych dni lata. Stąd pomysł, aby dziś podzielić się z Wami opowieścią o kolejnej naszej Młodej Parze, której ślub wyjątkowo zapadł nam w pamięć. Nasze dotychczasowe pary doskonale wiedzą, że uwielbiamy zatrzymywać w kadrze czas przygotowań. Nie inaczej było także tym razem. Delikatny stres połączony ze wzruszeniem aż po głośny śmiech to szczególna mieszanka, która tworzy atmosferę przygotowań a do tego wszystko okraszone ujmującymi detalami ślubnymi. Cudowny, lipcowy dzień, olśniewająca niczym modelka z okładki prestiżowego czasopisma Panna Młoda no i oczywiście przystojny Pan Młody. Jednym słowem wszystko było na odpowiednim miejscu i co najważniejsze we właściwym czasie. Musimy podkreślić, że całe przygotowania, jak i sama uroczystość przebiegały z pełnym uśmiechem i na totalnym luzie. Nie wierzycie? Wystarczy popatrzeć na Anię i jej promienny uśmiech. Nasza Panna Młoda wraz z mamą przygotowywały się w salonie Claudius, gdzie pod okiem prawdziwych krakowskich mistrzów wykonane zostały ich fryzury oraz make-up. Warto w tym miejscu podkreślić, że intensywne kolory wśród Panien Młodych to rzadkość. A może by tak zaszaleć? Dla Ani nie ma ograniczeń. Nasza Panna Młoda postawiła w tym dniu na wyrazisty makijaż oraz prostą fryzurę, która idealnie współgrała z welonem ozdobionym dwoma czerwonymi różami oraz cudowną elegancją, a zarazem prostotą sukni od Po Prostu. Jednak to bogato zdobione, wręcz nieziemskie czółenka od Dolce&Gabbana przyciągnęły szczególnie nasz wzrok. Kropką nad „i” był bukiet czerwonych róż, które mama Ani kupiła tuż przed ślubem. A Piotr? Piotr czekał na nią już w Muzeum Archeologicznym.

Ślub w plenerze? Czemu nie…. Od kilku lat śluby w plenerze cieszą się coraz większą popularnością. Są takie miejsca, które na taką uroczystość nadają się świetnie. Takim właśnie zakątkiem stał się ogród Muzeum Archeologicznego w Krakowie. Nietypowo, prawda? Ślub w otoczeniu zieleni oraz na tle zabytkowych perełek Krakowa nadawał temu miejscu jeszcze większej swobody i czaru, oraz okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Kameralna ceremonia Ani i Piotra w obrządku protestancko – metodystycznym przebiegała w pełnej emocji atmosferze. Nastrojowa uroczystość uświetniona została także występem chóru gospel. Zarówno ślub w plenerze, jak i późniejsze wesele, były dopięte na ostatni guzik. Bez zbędnego napięcia, a w radosnej atmosferze, w towarzystwie rodziny i przyjaciół.

Może by tak wybrać się w podróż do Hogwartu… Restauracja Baroque była miejscem, które Ania i Piotr wybrali na swoje przyjęcie weselne. Luźna atmosfera przyjęcia sprawiła, że goście bawili się swobodnie. Długie rozmowy, przeplatane gromkim śmiechem to najważniejsze składniki przyjęcia naszej Pary Młodej. Wszystko to sprawiło, że Młodzi wraz z najbliższymi celebrowali swój dzień do późnych godzin. W naszej pamięci jednak na długo pozostanie jakże oryginalny, wręcz magiczny tort, który dodawał uroku całemu przyjęciu. Bo tylko ludzie, którzy kochają opowieść o Harrym Potterze, mogli zdecydować się na tort, którego zwieńczeniem był złoty znicz z pamiętnego meczu Quidditcha. Do tego wszystkiego goście mogli skosztować równie magicznych drinków w ramach voucherów Harry Potter a przy tym zagrać w Gierki małżeńskie. Niewątpliwie było to wesele niebanalne, pełne niecodziennych pomysłów i zestawień, a to lubimy najbardziej. I jeszcze to cudowne światło, które subtelnie otulało dekorację sali oraz przede wszystkim podkreślało blask w oczach zakochanych… Podczas kiedy goście byli zajęci świętowaniem szczęścia naszej Pary Młodej, my wymknęliśmy się na chwilę, by uwiecznić dzień Ani i Piotra. Ich oddanie oraz niezwykła wrażliwość doskonale scaliła się z pięknem przyrody i zabytkowymi uliczkami Krakowa. Efekt? Naszym zdaniem zjawiskowy! Ania i Piotr to roześmiani, kochający się ludzie, od których bije fantastyczna energia, którą nam udało się przenieść na fotografie. Musimy podkreślić jedno – u Ani i Piotra nie było stresu. Był totalny luz. Ta dwójka świetnie odnalazła się przed naszym obiektywem. Ich gesty, uśmiechy i spojrzenia to po prostu czyste emocje. Było pięknie, wzruszająco, a do tego nietuzinkowo. Chcecie zobaczyć, jak wyglądał dzień tej Młodej Pary? Oto kilka zdjęć z magicznego dnia Ani i Piotra.