Plenerowy zimowy ślub w Szczyrku z dużą ilością śniegu, słońca i miłości. Mamy nadzieję, że u Was jest podobny klimat! Przygotowując bloga kilka dni temu i patrząc przez okno był tylko deszcz, a termometr wyświetlał 7 stopni. Nasuwała się tylko jedna myśl – nie nacieszyliśmy się śniegiem tej zimy! Podczas gdy czekaliśmy, co wróżki pogodowe stworzą jeszcze dla nas na resztę zimowych tygodni spadł śnieg, jest mróz a my w tej zimowej scenerii publikujemy zimowy ślub Moniki i Adriana. Przypomnimy Wam jak mogą wyglądać wszystkie cudowne rzeczy w chłodnych śnieżnych miesiącach, plus – pomarańczowe światło słoneczne na niebie. Wtedy, nie do końca może uwierzycie, ale śnieg spadł dzień przed ceremonią, a my rozmawiając z Moniką rok przed ślubem obiecaliśmy zorganizować oprawę fotograficzna o jakiej marzy! Czyli przede wszystkim śnieg! Było dużo śniegu, przytulne drewniane wnętrze, wystrój i najpiękniejsze emocje które rozgrzały wszystkich. Wspomnienia Moniki..  Znaliśmy się od 6 lat , od roku byliśmy zaręczeni, nie planowaliśmy jeszcze nic konkretnie. Wyszło, tak po prostu, tak naturalnie. Któregoś grudniowego wieczoru postanowiliśmy, że za rok o tej porze będziemy małżeństwem. I tyle. Zauroczyły nas zimowe śluby. Na zewnątrz  lekki mróz,  panorama gór przysypanych śniegiem, chłodne przebijające się przez gęstą mgłę słońce. Nigdy nie widzieliśmy podobnego ślubu. Ta wizja rozpaliła tylko wyobraźnię no i zaczęło się. Jak ślub, to zimowy plener. Jak sala, to w górach. Wybraliśmy się do Szczyrku spotkać Panią Iwonę i kiedy na pierwszym spotkaniu opowiedzieliśmy o ceremonii w grudniu, w ogrodzie pod drewnianą wiatą to w pierwszej chwili było zdziwienie. „Tego jeszcze tutaj nie było ” usłyszeliśmy, a Pani Krystyna dekoratorka – a co jak pogoda nie dopisze? To będziemy się martwić później, odpowiedzieliśmy!

Tak naprawdę nie przejmowaliśmy się pogodą. Wiedzieliśmy że to będzie piękny dzień i taki był. Listopad był mokry zimny i szary jak na tę porę roku przystało. Jakie było zdziwienie wszystkich kiedy dzień przed naszą ceremonią spadła tona śniegu. Jak na zamówienie mówili.

Menu, kolory kwiatów, dekoracja sali i ceremonii, oprawa muzyczna… Kiedy to wszystko było już mocno zarysowane w mojej głowie, zaświtała myśl. No tak, suknia?. Moja suknia to mój autorski projekt, wykonany w pracowni sukien ślubnych  Pani Małgorzaty w Krakowie.

Biel pięknie wygląda w zimowej oprawie. Lekka tiulowa spódnica, góra z delikatnej koronki. Makijaż i przepiękna romantyczna fryzura. Tak, tego dnia czułam się piękna. Ważna. A przede wszystkim kochana

Jesteśmy w Szczyrku. Miasto turystyczno-wypoczynkowe, a Hotel Alpin w samym sercu miasta.

Grudniowy dzień, jeden z tych dni które zapamiętamy na zawsze. Śnieżny, górski ale ciepły i przytulny, pełen miłości i dobrej zabawy. Monika przygotowywała się z siostrą w apartamencie hotelowym. First look zaplanowali przy drewnianej wiacie jeszcze przed przybyciem gości. Wyszła najszczęśliwsza, wyglądała absolutnie oszałamiająco w koronkowej sukni z eleganckim dekoltem i dekoracyjnym szarym futerkiem.

Dani nazwała suknie dekupaż, przez jej cudowne warstwy różnych delikatnych tkanin. Nie mogliśmy przestać patrzeć na emocje kiedy Adrian zobaczył Monikę po raz pierwszy. Łzy, wzruszenie, naturalna miłość . Widzieliśmy między nimi coś co zostało stworzone, aby się unosili w szczęściu. Pasja, intymność i zaufanie. Pięknie doświadczać takich emocji między dwojgiem ludzi. Gości tuż przed ceremonią przywitano szklaneczką słodkiego alkoholu, podano koc. Dj grał zarówno podczas ceremonii, jak i przez całą noc, tworząc przyjemną atmosferę poprzez połączenie muzyki klasycznej i współczesnej.

Wspaniały dzień, wspaniałe wesele!

Kochani, dziękujemy za wybór Motkowicz Photography, było nam bardzo miło być przy Was tego dnia.