RUSTYKALNY ŚLUB W PLENERZE

Hej! Pogoda ostatnio nadal nas nie rozpieszcza. Chłodno, wietrznie i szaro – normalnie jakbyśmy wrócili na Wyspy 🙂 Pomyśleliśmy, że na rozgrzanie serca i bloga pokażemy Wam parę zdjęć ze ślubu plenerowego, który robiliśmy w sierpniu. Wyposażcie się w coś dobrego do picia i rozsiądźcie się wygodnie!

Wątek brytyjski przywołaliśmy całkiem nieprzypadkowo – tym razem w obiektywy wzięliśmy ślub Magdy i Bartka, na co dzień mieszkających w Anglii. Bartek to nasz znajomy, a przy okazji świetny fotograf. Jak pewnie się domyślacie, zależało mu, aby najważniejsza ceremonia w jego życiu została uchwycona przez ludzi, którzy rozumieją jego wizję. Mimo usilnych prób nie udało mu się rozdwoić :), więc poprosił o pomoc nas. Poczuliśmy się wyróżnieni takim dowodem zaufania ze strony kolegi po fachu i z radością zgodziliśmy się.

Praca nad tym ślubem była dla nas bardzo ciekawym doświadczeniem, gdyż Bartek zadbał o to, by wszystkie elementy otoczenia: światło, kwiaty, dekoracje, stroje tworzyły harmonijną kompozycję, jak przystało na fotografa. Bywa, że wypracowanie wspólnej wizji między ludźmi tej samej profesji stanowi wyzwanie (#mickiewicz #słowacki), ale Państwo młodzi okazali się niezwykle ciepli i otwarci, a współpraca z nimi była czystą przyjemnością.

Bowiem „dbałość o detale” nie oznaczała, że musieliśmy wykreować obrazek idealny i nieskazitelny. Podobnie jak Magda i Bartek, pragnęliśmy uwiecznić na zdjęciach przede wszystkim ludzką twarz uroczystości. Emocje, uczucia. Dreszcz oczekiwania. Krzątaninę przygotowań. Wiecie, z daleka od oczu publiczności, gdzie wszystko jest jeszcze pół-gotowe, gdzie powietrze kipi od szczęścia, tremy, niepewności. Mogliśmy swobodnie krzątać się za kulisami i towarzyszyć przyszłym małżonkom w czesaniach, perfumowaniach, malowaniach, żartach na rozładowanie atmosfery. Rany, ależ my lubimy ten gwar przygotowań. Dekoracje dekoracjami, ale jednak najpiękniejszą ozdobą człowieka są te wszystkie emocje.

Nasi przyjaciele zdecydowali się na ślub plenerowy, który zorganizowali pod Gdańskiem. Panowała tam magiczna atmosfera. Zamknięta, kameralna przestrzeń, tylko dla bliskich. Słońce. Drewniany ołtarz pośród drzew. Mnóstwo dekoracji roślinnych. Gospodarze zadbali o wszystko. Na biesiadników czekała nawet skrzynia z pantoflami, aby mogli tańczyć w wygodnym obuwiu. Wraz z Dani uznaliśmy, że tak trzeba żyć.  

 Atmosfera była pełna szczęścia i miłości. Pełna ciepła, tego sierpniowego i tego ludzkiego. Pełna bliskości z naturą… Nieraz musieliśmy odejmować aparaty od oczu, gdyż wzruszenie przyprawiały nas o drżenie rąk, a oczy zachodziły łzami. Może to nie do końca „profesjonalne”, ale właśnie za te emocje kochamy tę robotę. Zwyczajnie jaraliśmy się, że możemy być częścią tego szczęścia i tego przytulnego otoczenia, i tej wesołej, autentycznie radosnej zabawy, i… ech, sami nie wiemy, co jeszcze. Wiecie, jak jest. Słowa są jak zamki z piasku, można lepić je jak najpiękniej się da, ale w końcu przyjdzie fala wzruszeń i wszystko zmyje. O, jakoś tak poetycko się zrobiło.

Ale może nie już przedłużać, bo my jednak nie od słów, tylko bardziej od zdjęć, więc… oddajemy w Wasze ręce garść słonecznych fotografii ze ślubu plenerowego  Magdy i Bartka. Na rozświetlenie i ocieplenie tego lutowego przedwiośnia. Miłego weekendu! 🙂